Kategoria: Nawigacja GPS »

Modyfikacja wyłącznika zasilania Nomad 5210

Utworzony: 2009.10.13 21:59 Zmieniony: 2010.03.12 14:55

Witam.

W modelu 5210 wyłącznik zasilania jest bardzo delikatny i łatwo można go przypadkowo włączyć lub wyłączyć - to fakt ogólnie znany. Postanowiłem częściowo ten mankament zlikwidować. Rozkręciłem obudowę (4 śrubki a potem pazurki na około linii łączenia połówek obudowy) aby sprawdzić jak zrobiony jest ten nieszczęsny przycisk.
Otóż czarny gładki plastik biegnący na około obudowy na którym jest narysowany jest symbol wyłącznika stanowi swego rodzaju popychacz za pomocą którego uruchamia się właściwy przycisk. Sam przycisk przylutowany do płytki elektroniki. Obydwa elementy, popychacz i przycisk praktycznie nie mają żadnego luzu i dlatego delikatne naciśnięcie powoduje od razu reakcję wyłącznika.
Spiłowałem więc delikatnie popychacz w miejscu styku z wyłącznikiem o około 0.5mm. Dzięki powstałej szczelinie teraz trzeba mocno wcisnąć popychać aby uruchomić wyłącznik. Cała operacja jest dosyć delikatna ale możliwa do wykonania. Trzeba tylko uważać aby nie spiłować popychacza za dużo, bo w ogóle nie będzie można załączyć urządzenia. Najlepiej robić to etapami, trochę spiłować, złożyć obudowę i spróbować jak całość działa.

Pozdrawiam

Utworzony: 2009.10.13 22:21 Zmieniony: 2009.10.13 23:06

tylko ze ta modyfikacja może się równać utracie gwarancji:P ... skoro zacząłeś ten temat to ja zaraz podeśle opis mojej modyfikacji, która możliwe ze tez jest równoznaczna z utratą gwarancji:P ,,, tyle ze bez rozkręcania ...

poniżej jest opis który kiedyś napisałem na innym forum ... lekko go zmodyfikowałem

a ja zrobiłem ze przycisk wciska się dużo ciężej, ale tak ze wraca z tą samą oryginalną łatwością, bez rozkręcania zabawki:P, jest nawet szansa ze w przypadku ewentualnego servisu, chłopaki się nie zorientują, a nawet jeśli się zorientują to przeróbka jest na tyle subtelna ze nie powinno to rzutować na utratę gwarancji, gdyby tak było to nazwał bym to czystym k...em i złośliwością ...

... dodam ze żeby zrobić to faktycznie ładnie i generalnie nie spieprzyć sprawy trzeba to robić ostrożnie, delikatnie, na trzeźwo, no i może trza mieć trochę finezji w palcach:P ... sfotografuje wam tez narzędzie którym to robiłem


większa fotka po kliknieciu na obrazek lub w załączniku, niestety jakość wyszła mi do d... miałem problem z ostrością

krotki opis ... używając nowiusieńkiego bardzo ostrego skalpela przyciąłem delikatnie obudowę obok guzika, na głębokość jakiś 1 milimetr, tak żeby się dokopać do płaszczyzny na której leży guzik ... powstała szparka długa na 5 milimetrów, głęboka na 1 milimetr i szeroka na 1 milimetr, jeśli chodzi o psucie zabawki to by było na tyle

teraz wygrzebałem gdzieś w szufladzie tertetke (plastikowa opaska samozaciskowa), z tych malutkich i cienkich tertetek, ... odciąłem końcówkę, paseczek o długości 4-5 milimetrów, szerokość jakieś 2 milimetry, grubość 3/10 milimetra ( jedna trzecia )na oko ( chyba najważniejszy parametr, nie może być za grube ) ...

zgiąłem ten malutki kawałeczek na pól (mocno, porządnie) tak żeby był załamany mniej więcej pod kątem 90stopni, celowo zrobiłem ten kawałek ciutkę za długi i załamałem go żeby nie wpadł pod guzik lub obudowę, a także po to żeby w razie potrzeby dało się to wyciągnąć:P ( jak będziesz to wyciągał pamiętaj o trzymaniu guzika żeby go nie wyrwać )

na koniec wcisnąłem ten kawałeczek przez wcześniej zrobioną szparkę pod guzik (miedzy guzik a obudowę, mam na myśli ten fragment obudowy który jest pod guzikiem)

wiec pól zgiętego paseczka plastiku siedzi pod guzikiem co sprawia ze guzik naciska się z wystarczającym i satysfakcjonującym oporem, a drugie pól niestety ciutkę wystaje obok guzika (jakieś 2 milimetry), ale tak musi być jeśli nie chcemy żeby to tam utknęło na stałe

ps. teraz już minęło ładnych parę miesięcy od czasu jak to zrobiłem i mogę powiedzieć ze jestem zadowolony z modyfikacji ... zabawka już się nie włącza/wyłącza w przypadku kiedy na guziku usiądzie symboliczny komar

Utworzony: 2009.10.14 09:53

Mam nadzieję że gwarancję uratowałem. Mam na jednej śrubce naklejoną plombę ale że obudowa jest gumowana to plomba licho trzyma :-). Wystarczyło ją bardzo delikatnie podnieść a potem powtórnie przykleić. W środku nie widać śladów ingerencji a obudowę też otwierałem bardzo delikatnie, bez pozostawienia śladów. Reasumując - zmian nie widać, plomba jest a wyłącznik działa dużo lepiej :-).

Pozdrawiam

Utworzony: 2009.10.14 13:30 Zmieniony: 2009.10.14 13:33

PYTANKO DO PENTASZEFOSTWA:P

jaka jest szansa ze tego typu modyfikacje będą równo znaczne z utrata gwarancji? ... będę wdzięczny za oddzielne ustosunkowanie się do modyfikacji Yogiego i mojej.

oczywiście rozumiem ze realizowaniem gwarancji zajmuje się zewnętrzna firma, ale zadanie tego pytania tej firmie jest trochę ciężko wykonalne.

pozdrawiam